MIEĆ WŁASNY GABINET

Beard of Breslau dla Notatek Z Pandemii

16 maja 2020

Gabinet

Większość z nas prawie dwa miesiące temu stanęło przed nie lada wyzwaniem - praca i całe życie z domu. Nasze cztery ściany przekształciły się w pokój narad, konsultacji, spotkań, konferencji, negocjacji. Nasz stół lub biurko, przy którym spożywamy posiłki, czytamy i oddajemy się różnym zajęciom kojarzącym się przyjemnie, zamienił się w miejsce …od … do…. Praca z jej blaskami i cieniami zawładnęła naszą prywatną sferą. Przebiła się przez bufor oddzielający nas od tego całego biurowego zgiełku. Jasne, zdarzało się niektórym z nas „zabierać pracę” do domu. Są tacy, co korzystali z tzw. home office, czyli pracy zdalnej w określone dni. Ale chyba jeszcze nigdy z tak dużą intensywnością.

Jak to ujął prowokacyjnie pisarz Łukasz Najder: Względnie bezpieczne zamknięcie w czterech ścianach dotyczy przede wszystkim wielkomiejskiej – inteligenckiej grupy braci i sióstr. Pamiętajmy, że nasze codzienne troski, porządek dnia nie jest problemem ogółu społeczeństwa. Nie oszukujmy się. Jesteśmy w mniejszości. Ba! U niektórych grup jak pisarze, dziennikarze, freelancerzy i  inni taki sposób pracy to chleb powszedni. A jeszcze w większej mniejszości są osoby mające własny gabinet – swoją samotną wyspę, azyl.

Napatrzyliśmy się zapewne na wywiady w telewizji, gdzie zapraszani goście występują na tle swoich bibliotek, witryn i szaf ze zgromadzonymi artefaktami. Podpatrywaliśmy ukradkiem ich gabinety. Wzrok wodził po grzbietach książek. Przyznaję, że też to robię! Od dzieciństwa towarzyszy mi marzenie o własnej bibliotece, ale takiej z regałami na wszystkich ścianach, z drabiną przy nich. Pokój zadumy i refleksji do przeżywania intelektualnych przygód. Może niekoniecznie na wzór mieszkania Marii Janion czy Umberto Eco. Wystarczy jedna wydzielona przestrzeń, ale moja własna. Lampka i fotel ustawiony w kącie pokoju, obok biurko. Wzrok mój błądziłby po grzbietach tych wszystkich książek i  żyłbym w naiwności, że je wszystkie przeczytam.

Marzenie spełniło się połowicznie. Jestem tym szczęśliwcem z wielkomiejskiej klasy średniej, co ma swoją małą przestrzeń z jednym regałem książek za plecami. Jest stolik. Jest krzesło. Lampki brak. Ale jest za to drabinka. Moja wyspa, która jeszcze do niedawna była miejscem planowania kolejnych wycieczek. Rozkładałem mapę na blacie i zaznaczałem kolejne punkty do zwiedzania. A po powrocie z wypraw tu przeglądałem zdjęcia i tworzyłem opowieści dla czytelników bloga. Teraz przestrzeń wypełniona jest dwoma światami. Ta przyjemna musiała zrobić miejsce dla tej obowiązkowej. To już nie tylko miejsce planowania kolejnej turystycznej przygody, ale przede wszystkim skupienia nad poprawkami do umowy, czy przygotowania opinii prawnej.

Staram się stosować techniki autonadzoru, po to aby nie ulec pokusie ciągłej pracy i ciągłego bycia w pracy. Dostałem poradnik: „jak efektywnie pracować zdalnie”:

a) Rytm i porządek dnia – Dobrze zorganizuj miejsce pracy – potrzebujesz biurka lub stołu i wygodnego krzesła;

b) Zadbaj o odpowiednie światło i jego ilość – dla komfortu Twoich oczu i Twojego ducha. Jeżeli możesz pracuj twarzą w stronę odsłoniętego okna;

c) Wyraźnie oddzielaj czas na prace do innych zajęć. Przed rozpoczęciem pracy „szykuj się” jakbyś miał iść da biura: śniadanie, kawa, prysznic etc. Pomaga to uzyskać odpowiednie nastawienie;

d) Rób przerwy – praca zdalna może być bardziej wyczerpująca niż praca w biurze. Przerwy to dobra okazja do przewietrzenia przestrzeni, w której pracujesz i rozprostowania kości;

e) Ubierz się odpowiednio – drobne rytuały pozwolą Ci wejść dobrze w dzień.

Jak podkreślają specjaliści: Zdalne wykonywanie obowiązków służbowych wymaga większego zaangażowania i skupienia, zwłaszcza, że w domu wiele rzeczy nas rozprasza, a sama przestrzeń nakłada pewne ograniczenia adaptacji. Ogranicz rzeczy, które mogą Cię rozpraszać. Staraj się skupić przede wszystkim na pracy. Nie oglądaj filmów, wyłącz telewizor w tle. Staraj się przede wszystkim skupić.

I niestety mają rację. Wzrok błądzi po mapach i książkach na regale za moimi plecami. Gdzie by tu ruszyć na kolejną wycieczkę? Może później. Właśnie dostałem e-maila….

Pod koniec tygodnia podsumowuję swoje podejście do pracy zdalnej, by poprawić jej funkcjonowanie w przyszłym tygodniu….

Tekst i foto: Maciej Wlazło

Aktualności

blok #4 | dach nad głową

wydarzenia towarzyszące wystawie MNIE TU NIE MA. Ludzki wymiar architektury

Aktualne wydarzenia

30 czerwca - 6 września 2020 roku

[Architektura mieszkaniowa] to metalowa kulka z automatu, kierowana interesami i siłami, których architekci często nie są nawet świadomi. Budynki nie są tylko środkami do organizowania przestrzeni, są też maszynami do inwestowania, podstawą współczesnego systemu ekonomicznego i, jak mogliśmy się przekonać po kryzysie w 2008 roku, potencjalnym źródłem jego niestabilności. Budynki powstają w wyniku interakcji pomiędzy inwestorami, specjalistami do spraw kosztów, konsultantami rynku nieruchomości i innymi “ekspertami”.